Wstręt do śmieci jedynie nas ogranicza

15/12/2022
Śmieci. Góry śmieci. Codziennie i non stop. W pracy, w domu, na dworze. Do końca naszego życia zawsze będziemy je oglądać. Choć wielu z nas już obojętnie przechodzi koło śmieci to jednak nie są one nam obojętne. Budzą w wielu z nas obrzydzenie, które bierze się z stereotypów i skojarzeń o negatywnym zabarwieniu. Te uprzedzenia nie biorą się znikąd.

Mamy mówią swoim pociechom, by nie dotykały śmieci, bo mogą się przez nie skaleczyć albo zarazić. To poprawne myślenie, nie można jednak zabierać go ze sobą z dzieciństwa do dorosłości. Jako osoby pełnoletnie możemy głosować, pić alkohol, a także myśleć samodzielnie, czy coś nam się faktycznie stanie, jeśli wyłowimy czyjś stary paragon z krzaków. Będąc ograniczonym przez wyuczony wstręt do śmieci, stajemy się częścią problemu. Grzebanie w odpadach nie jest hobby zarezerwowanym dla ludzi bezdomnych. Nigdy też tak nie było, jednak społeczeństwo ukształtowało sceptyczne nastawienie do śmieci.

Nasze myślenie nie bierze się tylko z wychowania i kultury, ale także jest formułowane przez język ojczysty. Słownik języka polskiego podaje 3 definicje słowa “śmieć”, w tym jedną główną: ,,rzecz wyrzucana, zbędna, zniszczona, zużyta, zwłaszcza resztka czegoś; pozostałość, odpadek;”. Oprócz tego istnieją potoczne użycia tego słowa jako “rzecz bez wartości”, a także “człowiek pozbawiony godności, honoru, zasad moralnych”. Te wszystkie wyjaśnienia znajdują się w naszej głowie i próbują razem współistnieć. Nie muszą one jednak nas limitować.

Przykładem na to, co się dzieje, kiedy człowiek pozbywa się niechęci do śmieci, jest Magdalena Piotrowska – aktywistka ekologiczna, albo jak sama mówi o sobie – Magda Boska Śmietnikoska. Na co dzień zajmuje się studiami, pracą oraz nurkowaniem w kontenerach. Za to ostatnie została nominowana do nagrody Warszawianki Roku 2022. Swój udział w plebiscycie zawdzięcza również aktom, takim jak segregowanie śmieci swoich sąsiadów, oddawanie znalezionych butelek zwrotnych czy podnoszenie kapsli z chodnika. Nieskomplikowany styl bycia eko, który pokazuje na swoim profilu na instagramie, skłania do refleksji.

Śmieciem może być dosłownie wszystko, czego dotykamy, bo każdą rzecz materialną można wyrzucić i zastąpić nową. Nie czujemy jednak obrzydzenia do przedmiotów codziennego użytku, póki nie znajdą się na wysypisku czy w kontenerze pod blokiem. Odwróćmy w takim razie sytuację i główkujmy dalej. Każdy wyrzucony przedmiot wcześniej stał u kogoś w lodówce, na półce w sypialni czy parapecie. Był zwyczajnie rzeczą, do której nikt nie żywił żadnych emocji. Dlaczego więc ma się to zmienić razem ze zmianą usytuowania?

Żyjemy w czasach owładniętych konsumpcjonizmem. Nieprzerwane zdobywanie nowych dóbr materialnych stało się jedną z chorób XXI wieku. Producenci tanich ubrań, ozdób i dekoracji, zasilani tanią siłą roboczą w postaci dzieci i nielegalnych imigrantów, stanowią obecnie monstrualną grupę dealerów. Ich potęga bierze się przede wszystkim z kruchości satysfakcji konsumenta, który od samego początku nastawiony jest na doświadczenie kupienia czegoś nowego, a nie posiadania czegoś nowego. W ten prosty sposób cała planeta staje się wysypiskiem śmieci.

Kiedy nasze miejsce zamieszkania staje się wysypiskiem śmieci, to my automatycznie stajemy się śmieciarzami. Jest to fakt, który większość społeczeństwa musi jeszcze przyswoić. Tylko pod warunkiem pogodzenia się z zaistniałą sytuacją, możemy zacząć czerpać z niej korzyści, jak należy. To, co znajdziemy w odpadach, wcale nie musi tam leżeć. Tylko dlatego, że ktoś uważa jakieś rzeczy za “zbędne” czy “bez wartości”, nie oznacza, że my mamy widzieć to tak samo.

Autor artykułu: Izabela Gryczyńska
Autor

Izabela Gryczyńska

Graficzka: Anna Niemiec
Autor grafiki

Anna Niemiec